Niusy » Różne ciekawostki » Grzyby - lekarstwo dla drzew

Grzyby - lekarstwo dla drzew

Dodał: Wiesław Kamiński (zenit)

 

Poznań: Prof. Tadeusz Baranowski i Włodzimierz Janczak (w kombinezonie) szczepią klony szczepionką mikoryzowąW polskich miastach co roku wycina się tysiące chorych drzew. Roślinom brakuje wody i tlenu. Naukowcy znaleźli jednak sposób, jak miejskim drzewom ulżyć.
Drzewo pobiera tlen nie tylko przez liście, lecz przez korzenie. Ale że często ziemia wokół drzewa jest ubita - choćby przez parkujące samochody - powietrze do korzeni nie dociera. Rośliny cierpią też na brak wody. Płyty chodnikowe często układane są aż do samego pnia i woda zamiast do gleby spływa po betonie prosto do kanalizacji.



Roślinom szkodzi również sól używana zimą do rozpuszczania śniegu. Przy dużym zasoleniu drzewa nie mogą zassać wody. Osłabione jej brakiem i niedoborem składników odżywczych chorują, łatwo poddają się szkodnikom, w końcu usychają. Można im jednak pomóc. Sposób jest prosty i tani.

Wespół w zespół

Zaczęło się od szrotówka kasztanowcowiaczka. Ten mały motylek od ponad dziesięciu lat atakuje polskie kasztanowce. Prof. Tadeusz Baranowski z Katedry Metod Ochrony Roślin Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu od lat zaś testuje metody, które pozwolą kasztanowcom bronić się przed żarłocznymi larwami tego owada.

 

Szczepienie drzew odrzucił od razu jako metodę zbyt inwazyjną (trzeba w drzewie wiercić dziury). Potem były taśmy przylepne (też się nie sprawdziły, bo przyklejały się do nich nie tylko motyle szrotówka, ale też wiele innych gatunków) i budki feromonowe (zwabione zapachem samce szrotówka giną w budce, przez co samice nie mają partnerów do rozmnażania). - Budki feromonowe to skuteczny sposób na szrotówka. Ale uważam, że nie trzeba ich stosować. Wystarczy drzewom poprawić warunki życia, a same poradzą sobie z walką ze szkodnikami czy chorobami - uważa prof. Baranowski. Naukowiec postanowił pomóc drzewom za pomocą grzybów.

Drzewa z grzybami współpracują od milionów lat. Roślina oddaje im część cukrów, grzyby zaś pomagają jej w dostępie do składników pokarmowych znajdujących się w glebie. Strzępki grzybów z jednej strony wnikają do korzeni rośliny, z drugiej - zasiedlają glebę i mogą się w niej rozrastać na kilometry. Szwedzcy badacze obliczyli, że w warstwie gleby leśnej o powierzchni 0,25 m kw. łączna długość strzępek grzybni miała 2 tys. km! Jest więc ona bardziej chłonna niż system korzeniowy drzewa.

Szkopuł w tym, że większość drzew, które są hodowane w szkółkach, a potem sadzone w miastach, swojego grzyba nie ma. Nie dość więc, że muszą rosnąć w trudnych warunkach, to jeszcze są pozbawione tak pomocnego do życia partnera. Ale i na to naukowcy znaleźli sposób.

Jak wszczepić grzyba

Włodzimierz Szałański prowadzi w Końskowoli koło Puław laboratorium, które produkuje szczepionki grzybowe zwane inaczej mikoryzowymi (od mikoryzy - tak nazywa się wzajemna pomoc drzew i grzybów).

Jak się je robi?

- Z korzeni drzew i krzewów żyjących w naturalnych warunkach izolujemy w laboratorium grzyby, oczyszczamy je, a następnie hodujemy. Po rozmnożeniu najczęściej testujemy je na roślinach i najlepsze z nich wprowadzamy do produkcji - wyjaśnia inż. Szałański. Szczepionki są "żywą grzybnią mikoryzową", co oznacza, iż znajdują się tam strzępki grzybni gotowe do natychmiastowego zasiedlenia korzeni, gdy te tylko znajdą się w ich zasięgu.

Sam zabieg szczepienia jest niezwykle prosty. Wbija się szpikulec w ziemię na 20-30 cm, by dotarł do strefy korzeni. A potem w tym samym miejscu wprowadza się - pod ciśnieniem - preparat. - Drzewa, np. kasztanowce, wspomagane przez grzyby same potrafią się obronić przed szkodnikami czy niekorzystnymi dla nich warunkami miasta - zaznacza Szałański.

Zabieg jest tani, jedna dawka (wraz z wykonaniem) kosztuje 3,50 zł, takich aplikacji na duże drzewo potrzeba od kilku do kilkunastu. Grzybnia rozrasta się w ciągu trzech lat, a jedno szczepienie wystarcza nawet na pół wieku.

W Poznaniu prof. Baranowski zastosował eksperymentalnie mikoryzę u 30 kasztanowców, kilku klonów, gruszy i miłorzębów. Drzewa mają lepsze przyrosty, wyglądają na zdrowsze. Ale badania są wciąż we wstępnej fazie. - Ja byłbym ostrożny. Mikoryza na pewno pomaga, ale nie zastąpi podlewania i nawożenia roślin - zaznacza Tomasz Lisiecki, dyrektor Zarządu Zieleni Miejskiej w Poznaniu.

Naukowcy testują też grzybową szczepionkę u wierzb, topoli, drzew owocowych czy winorośli. Pierwsze obserwacje i pomiary mikoryzowanych winorośli wykazały zwiększenie ich plonu o 25 proc. i podwyższenie zawartości cukru w owocach aż o 12 proc.

Naukowcy chcieliby też zaprząc grzyby do odtruwania środowiska. Strzępki podczas filtrowania wody zatrzymują na swojej powierzchni metale ciężkie albo wiążą je w chitynie - substancji, z której zbudowane są ściany komórkowe grzybni.

Źródło: Gazeta Wyborcza
Joanna Bosakowska
Fot. Tomasz Kaminski / AG

Źródła:
Wyborcza.pl

 
Komentarzy (2) | 18.07.2009 | Drukuj | Poleć znajomemu

Napisz komentarz:

Zaloguj się by dodać komentarz.