» Uprawa grzybów w ogrodzie i domu » Metody uprawy grzybów w ogrodzie i w domu

Metody uprawy grzybów w ogrodzie i w domu

Dodał: Wiesław Kamiński (zenit)

 
[IMAGE] Galeria foto
Maja przygoda z uprawą grzybów zaczęła się na początku ubiegłego roku, kiedy to zaproszony przez właściciela firmy Laboratorium grzybni Piotr Spyra, zobaczyłem po raz pierwszy jak wygląda wytwarzanie grzybni na skalę przemysłową. (relacja z ubiegłorocznej wizyty >>> KLIKNIJ )


Galeria foto

MMoja przygoda z uprawą grzybów zaczęła się na początku ubiegłego roku, kiedy to zaproszony przez właściciela firmy Laboratorium grzybni Piotr Spyra, zobaczyłem po raz pierwszy jak wygląda wytwarzanie grzybni na skalę przemysłową. (relacja z ubiegłorocznej wizyty >>> KLIKNIJ ) Obdarowany grzybnią shiitake i boczników rozdałem ją wśród swoich znajomych i zacząłem własne eksperymenty.

Z uwagi na brak działki, gdzie mógłbym trzymać zaszczepione przeze mnie pniaki, początkowo trzymałem je w piwnicy. Jak się potem okazało, już na tym etapie zrobiłem parę błędów: ścięte klocki z buka wg zaleceń autorów książki „Uprawa grzybów jadalnych i leczniczych w warunkach naturalnych” powinny pozostać z korą, która to kora zabezpiecza klocek przed infekcjami z zewnątrz. Moje klocki były goluteńkie i do tego jak się obecnie dowiaduję też zbyt grube i krótkie zarazem.

Jedno co dobrze zrobiłem, to to, że kłody przed szczepieniem namoczyłem 24 godziny (kłody dostałem od znajomego górala leżały pewnie z rok u niego na podwórku) następnie wierciłem w nich otwory (średnica jak kołków do łączenia mebli – kołki drewniane). W ten sposób zaszczepiłem 2 kołeczki boczniakami i jeden gruby, a niski shiitake. Trzymane gdzieś 3 miesiące w piwnicy wywiozłem w lipcu w góry do znajomych górali. Klocki postawiłem w cienistym miejscu za stodołą i tak bez większej opieki z mojej strony przeleżały do późnej jesieni. Pytałem gospodyni czy wyrosło na nich coś w czasie leżakowania dowiedziałem się, że nic nie widziała... Gdy jednak zabierałem klocki do samochodu, zauważyłem że na jednym z zaszczepionych bocznikiem pniaczków resztki boczniaka ogryzionego przez ślimaki... Jak widać coś się zaczęło ruszać w tych pniaczkach.
Na pniaku zaszczepionym grzybnią shiitake zauważyłem natomiast jakieś malutkie grzybki, ale nie przypominały wcale shiitake... Było widać, że górne i dolne części pniaczków były przerośnięte grzybnią; to należało zaliczyć na plus mojego eksperymentu. Pniaczki powędrowały tym razem do Krakowa i wylądowały w garażu - zapewniłem im wilgoć, a temperatura była raczej przypadkowa...
Po tygodniu na pniaku zaszczepionym shiitake zaczęły szybko rosnąc grzybki... jak się później okazało to były to zimówki... dziwne jest to trochę, bo w terenie skąd pobierane były pniaczki, zimówka prawie nie występuje; nigdy nie spotkałem jej na Orawie... Jedno jest pewne - na moim pniaczku zagościła na pewno zimówka. Jestem też pewien, że pniak został też przerośnięty grzybnią shiitake... teraz tylko trzeba będzie spowodować jego owocowanie... ale to pewnie nastąpi niebawem. Grzybni shiitake i bocznika miałem od Pana Spyry tak dużo, że mimo że rozdałem ją wszystkim znajomym, to z resztą nie miałem co zrobić....
Wpadł mi jednak pomysł, aby resztę grzybni zaszczepić na pniakach ściętych topoli w miejscowości Harkabuz. Zaopatrzony w wiertarkę i grzybnię, w jedną z wiosennych sobót zrealizowałem swój zamysł. Jakież było moje zdziwienie, gdy parę tygodni po szczepieniu na jednym z żywych jeszcze drzewek w miejscu szczepienia zobaczyłem młode owocniki boczniaków...
Szkoda tylko, że pogoda ubiegłej wiosny nie była łaskawa i suche i gorące wiatry halne zahamowały wzrost boczniaków... Jedno jest jednak pewne - grzybnia boczników zaraziła już te pniaki... Gdy ktoś spotka w górach (w okolicach Harkabuza) boczniaki, może być prawie pewny, że rosną tam z powodu pewnego grzybomaniaka. Ciekawi mnie też czy jest szansa, aby grzybnia shiitake rozrosła się i była w stanie przezimować w ciężkich górskich warunkach... Teraz może napiszę o sukcesach i porażkach kolegów z Krakowa, którym dałem grzybnię shiitake i boczniaka do szczepienia: jednemu z kolegów wyrosły malutkie shiitake, ale niestety wiosenna gorąca i sucha pogoda sprawiła, że zaschły... Inny kolega zebrał z jednego z zaszczepionych boczniakiem pniaczków kilkanaście boczniaków fot 1 , fot 2 , fot 3 , fot 4.
Jak widać na z zdjęciach, kolega nieprawidłowo ponacinał pniak z góry do dołu i biedne boczniaki miały problem z łatwym wyrastaniem. Nacięcia pniaka powinny być na obwodzie pniaka i tam powinna być szczepiona grzybnia (jak widać kolega uczy się na błedach).
Wszystkie te nasze eksperymenty z grzybami w ubiegłym roku były błądzeniem po omacku; obecnie, mając odpowiednią literaturę na temat uprawy grzybów, jestem pewny, że wyhodowanie schitake i boczniaków na pniakach leży w zasięgu naszych możliwości.

Aby ułatwić Państwu uprawę grzybów w warunkach naturalnych, na stronie tej będę zamieszczał wszelkie dobre rady na ten temat. Liczę również na pomoc w tej dziedzinie specjalistów w tej branży producentów grzybni i podłoża zwłaszcza Pana Piotra Spyry i właściciela Farmy Grzybów w Gałązkach Małych.
Przydatne linki:
"Amatorska uprawa boczniaka" -dr Marek Siwulski Akademia Rolnicza w Poznaniu (plik pdf)

Zdjęcia z moich ubiegłorocznych grzybowych eksperymentów zamieszczę niebawem na stronach portalu.
 
Komentarzy (0) | 29.01.2005 | Drukuj | Poleć znajomemu

Napisz komentarz:

Zaloguj się by dodać komentarz.