www.nagrzyby.pl » Niusy » Wyprawy na grzyby - 2012 » Pod kołderką z liści i igliwia

Pod kołderką z liści i igliwia

Dodał: Joanna

Galeria foto 

Korzystając z pięknej pogody i możliwości wyskoczenia do lasu, wyruszyliśmy po raz kolejny na dobrze nam znane miejsca. Moj mąż stwierdził, ze na pewno nic nie urosło, bo w końcu byliśmy tam w sobotę. No i zdawało się, ze ma rację.



Przeszliśmy przez część jodłową, gdzie zastaliśmy zupełne pustki. Nawet nie było widać pieprzników trąbkowych, które ostatnio tam panowały. Pociągnęliśmy dalej, trochę zrezygnowani, ale mimo wszystko zadowoleni ze spaceru przy takiej pięknej pogodzie. Było +17°C. Po drodze zwróciły nasza uwagę twory zapałkowatego kształtu, wychylające się ze ściółki. Co to tez takiego może być ?
Dotarliśmy do skraju lasu. Miejsce sarniakowe - puste. Dalej wśród sosen - królestwo borowików. Ewidentnie ktoś przed nami był, bo zauważyliśmy fragment potężnego trzonu. Ale znalezisko oznaczało, ze może jeszcze jest jakaś nadzieja i podejrzenie okazało się słuszne. W pewnym momencie spod liści i igliwia wyjrzał blado-czerwonawy skrawek kapelusika. Zdrowy, piękny borowik sosnowy, który oczywiście został uwieczniony na zdjęciu. Ominęliśmy powalona sosnę i zarośla jeżynowe i następna niespodzianka, dwa borowiki, a właściwie można powiedzieć, ze jeden, a drugiego "szkielet" ukryty wśród zarośli. Kilkanaście metrów dalej jeszcze trzy sztuki, ale te zupełnie świeżutkie. Już kilka razy były przymrozki, a okazuje się jednak że jeszcze mogą rosnąc borowiki. w głębi lasu natknęliśmy się na dużo sarniaków. Tutaj można je zbierać, a nam w to graj, bo bardzo je lubimy i nikt ich tutaj nie zbiera, tylko czasami niestety przewróci. W końcu tez znaleźliśmy pieprzniki trąbkowe.
Mając trochę czasu, postanowiliśmy odwiedzić jeszcze jedna miejscówkę. Tutaj też, po dłuższym dopiero marszu trafiliśmy na super znalezisko: pieprzniki szare dzielące stanowisko z lejkowcami dętymi. Trochę narobiło nam to zamieszania, bo owszem lejkowce znamy, a tu pomiędzy nimi niby podobne, ale to coś innego. Czas gonił jednak, szybko przeszliśmy przez kawałek świerkowego lasu, gdzie rosły mleczaje świerkowe, w większości już w bardzo zaawansowanym stanie.
Szliśmy wzdłuż rzeki, mijaliśmy miejsce, gdzie mój mąż znalazł borowika, dwa albo trzy lata temu, późną jesienną porą. Teraz sytuacja się powtórzyła. Miejmy nadzieje, ze to jeszcze nie ostatni borowik w tym roku.

 
adres tej wiadomości: www.nagrzyby.pl/index.php?artname=news&artmid=content&id=5981