Niusy » Polska której nie znamy... » Góry Kamienne – Dolnośląskie Tatry

Góry Kamienne – Dolnośląskie Tatry

Dodał: Gwiton

 

Galeria foto
Wiosna w pełni; długi majowy weekend… Nareszcie nadeszła oczekiwana niedziela i zaplanowany wyjazd. Pogoda zapowiadała się cudowna, ale…
Ten dzień miał wyglądać zupełnie inaczej. Długo biłem się z myślami: dokąd tym razem pojechać? Wybór wydawał się oczywisty – Zamek Książ i wystawa kwiatów.



Jakież jednak było nasze zdziwienie, kiedy chcąc skręcić na parking na Szczawienku zostaliśmy odesłani przez policjantów z drogówki pod jeden z wałbrzyskich hipermarketów.
Twierdzili, że jedynie tam możemy bezstresowo zaparkować auto i dostać się do zamku autobusem. Jadąc w kierunku Wałbrzycha widzieliśmy grupy florofilów i zwykłych turystów zmierzających pojedynczo i w zwartych, dużych grupach do kwiatowej Mekki. Obrazki niczym z Jasnej Góry w połowie sierpnia…
Nie lubimy tłumów, więc na stacji benzynowej, przy kawie następuje bardzo szybka weryfikacja planów. Kierunek – Rybnica Leśna!
Samochód zostawiamy pod „Andrzejówką”, schroniskiem położonym na Przełęczy Trzech Dolin, u stóp Waligóry (936m n.p.m.) - najwyższego wzniesienia Gór Kamiennych. Rzut oka na mapę i szlakowskazy. Pierwszy punkt wycieczki, a jakże: Waligóra! Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Wspinamy się bardzo stromą ścieżką, buty ślizgają się na błocie. Rezygnujemy z tego nieprzyjemnego podejścia na rzecz spacerowego duktu, który doprowadza nas do Rozdroża pod Waligórą. Stąd już niedaleko na szczyt – osiągamy go wkrótce, uwieczniając przy okazji na matrycy aparatu, hubiaki i pniarki, porastające pnie drzew w pobliżu szlaku.
Zalesiony wierzchołek nie oferuje żadnych widoków na okolicę, ale kolejny szczyt, należący do Korony Gór Polski i Korony Sudetów Polskich mamy zaliczony!Obrazek Obrazek Obrazek ObrazekObrazek Obrazek Obrazek
Schodzimy tą samą drogą, zaglądając poza szlak, na południowe stoki Waligóry, gdzie odnajdujemy ruiny starego schroniska. Przed sobą widzimy Ruprechtický Špičák i wzgórza leżące po drugiej stronie granicy. Widok o tyle ciekawy, że garby wzniesień zachodzą pomiędzy siebie niczym tryby mechanizmu zębatego, tworząc oryginalny, sinusoidalny kształt doliny.Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Wracamy na rozdroże i kierujemy się niebieskim szlakiem na kolejny szczyt leżący w bezpośredniej bliskości „Andrzejówki”. To Suchawa (928m n.p.m.), z której wierzchołka otwiera się ograniczony widok w kierunku północnym. Widzimy wyrobisko kamieniołomu melafiru i trochę dalej - kominy Wałbrzycha. Światło jest jednak na tyle nieprzyjazne, że zdjęcia pozostawiają wiele do życzenia… Nadrzewniaki i opcja „makro” rekompensują brak pejzaży.Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Teraz pozostaje nam zejście jagodzinowym stokiem na przełęcz pomiędzy Suchawą a Kostrzyną. Przekonujemy się, że te niewinnie wyglądające z dołu kopczyki, stanowiące charakterystyczną rzeźbę Gór Suchych (najwyższego pasma Gór Kamiennych) mogą dostarczyć turystom wiele wrażeń. Stromizny są wręcz nieprawdopodobne, niektóre o nachyleniu do 35-40°.Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Warto było wspinać się na Kostrzynę (906m n.p.m.) – to chyba najciekawszy pod względem widokowym szczyt leżący na szlaku naszej dzisiejszej wędrówki. Tutaj zostajemy odrobinę dłużej zachwycając się panoramą otoczenia drogi wiodącej z Przełęczy Trzech Dolin do Sokołowska. Kąt padania promieni słonecznych i widoki pozwalają na sesję fotograficzną.
Na stokach Suchawy widzimy efektowne odsłonięcie skalne powstałe wskutek erozji skał porfirowych (latytowych), twardych i jednocześnie podatnych na pękanie. To Czerwone Skałki – pomnik przyrody nieożywionej, świadczący o wulkanicznej przeszłości tego rejonu.
W połączeniu z dużym nachyleniem stoku powstała tu ciekawa formacja skalna; obryw z osuwiskiem i basztą o wysokości 33 metrów.
W dole widzimy pierwsze zabudowania Sokołowska. Wydaje się, że są już całkiem blisko…Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Idziemy w kierunku Włostowej, kolejnego szczytu na szlaku. Teren nieco się wypłaszcza. Nawet nie zauważamy, kiedy osiągamy wierzchołek wzniesienia. Jednak zejście w dół dostarcza już sporo emocji. Stromizna jest ogromna. Najwygodniej byłoby zjeżdżać na siedząco po błotnistym stoku.
Przekraczamy drogę szutrową i po chwili mijamy kolejną ciekawostkę turystyczną – następną skałkę o czerwonawym zabarwieniu.Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Teraz czeka nas bezkompromisowe zejście, a raczej zjazd w dół po ścieżce wysypanej kamieniami. Chwilami ciężko utrzymać równowagę (nie ukrywam, że ten odcinek był chyba najbardziej męczący). Stok jest tak stromy, że buty same zsuwają się pośród ostrokrawędzistych odłamków skalnych.
Wśród drzew dostrzegamy jakieś ruiny. Okazuje się, że jest to zabytkowy zameczek „Friedenstein”, który na przełomie XIX i XX wieku pełnił role schronienia dla kuracjuszy z Sokołowska, którzy w ramach terapii leczniczej wędrowali po górskich ścieżkach.Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
W dole widzę już charakterystyczny kształt zabytkowej cerkwi. Byłem tu sześć lat temu podczas wycieczki rowerowej.
Świątynia pw. św. Archanioła Michała została wybudowana na początku minionego stulecia dla odwiedzających kurort wyznawców prawosławia.
Nad oczkiem wodnym przerzucono oryginalny mostek. Tutaj chwilę odpoczywamy…Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Sokołowsko (Görbersdorf) to dawne uzdrowisko z tradycjami, malowniczo położone w kotlince otoczonej stromymi górami. Klimat i niezwykłość tego miejsca docenił już w połowie XIX w. dr Herman Brehmer i założył tu pierwsze w świecie sanatorium przeciwgruźlicze.
Monument „Waldquelle”, służący jako ujęcie wody źródlanej i posąg Asklepiosa przypominają o dawnej świetności Sokołowska.
Schodzimy w dół przez park, gdzie dostrzegam starą konstrukcję leżakowni. Oczami wyobraźni widzę ludzi z epoki zażywających górskiego powietrza. Na myśl przychodzą obrazy z „Czarodziejskiej Góry” Tomasza Manna, świata gdzie czas płynie inaczej i inaczej wygląda życie…Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Samo miasteczko, na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie zaniedbanego. Przyjrzyjmy się jednak architekturze - szachulcowym konstrukcjom i bogato zdobionym elewacjom budynków. Ten artystyczny nieład tworzy swoistą, oryginalną mieszankę stylów, która sprawia, że po chwili oswajamy się z nią i dostrzegamy ukryte w niej piękno. Zaczynamy zachwycać się najdrobniejszymi detalami.
Sokołowsko zajmuje również szczególne miejsce w życiu naszego znanego reżysera, Krzysztofa Kieślowskiego. Spędził on tu dzieciństwo i tu po raz pierwszy miał styczność ze srebrnym ekranem podglądając z kolegami projekcje filmowe z dachu budynku domu kultury.Obrazek Obrazek Obrazek ObrazekObrazek Obrazek Obrazek
Powoli zmierzamy do wylotu dolinki, którą dalej podążymy do miejsca, gdzie rozpoczęliśmy dzisiejszą wędrówkę. Słońce jest już coraz niżej i ciepłym światłem otula strome zbocza znanych nam już szczytów. Ponownie widzimy czerwono zabarwione osuwisko skalne na stokach Suchawy. Między drzewami, na szczycie wzniesienia dostrzegamy ruiny zamku Radosno. W pobliżu ujęcia wody odnajduję lepiężniki – niestety; smardzyków nie widać. Idziemy wygodną drogą, towarzyszy nam szum górskiego potoku i śpiew ptaków; czegóż więcej trzeba…Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Jeszcze jedno krótkie podejście i docieramy do „Andrzejówki”. Tu, czując klimat wysokogórskich schronisk, posilamy się po dzisiejszym spacerku…
Jako nastolatek miałem okazję spędzić tutaj noc na piętrowym łóżku.
Jeszcze tylko pożegnalne spojrzenie obiektywem na Waligórę i Suchawę, dwa najwyższe szczyty Gór Suchych, które na długo pozostawią w pamięci miłe wspomnienia.
Czas wracać do domu…Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

Zapraszam do galerii:
Obrazek

 
Komentarzy (0) | 13.05.2013 | Drukuj | Poleć znajomemu

Napisz komentarz:

Zaloguj się by dodać komentarz.