Niusy » Wyprawy na grzyby - 2007 » Zmiana planów

Zmiana planów

Dodał:

 
 Galeria foto
Po usłyszeniu informacji o ataku zimy na południu Polski i po przeczytaniu niusa Zenita, musieliśmy skorygować nasze plany związane z niedzielną wycieczką. Zamiast jechać do ulubionych lasów Oravskiej Polhory postanowiliśmy zwiedzić Bory Stobrawskie w okolicach Turawy, w których, co prawda nigdy nie byliśmy, słyszeliśmy tylko, że jeżdżą tam całe autokary grzybiarzy, bo grzybów podobno tam w bród :).


Tak, więc po wypiciu porannej herbatki (ja) i kawusi (Tomek) i po załatwieniu nianki dla Igora wybraliśmy się do … Komisji Wyborczej, aby oddać swój głos komuś, kto być może właściwie go spożytkuje :). Po spełnieniu swojego obywatelskiego obowiązku wyruszyliśmy w drogę. Pogoda nie była wcale zachęcająca, było zimno i mglisto, ale nie zwracaliśmy wcale na to uwagi. Dzięki wspaniałemu wynalazkowi jak autostrada już po około dwóch godzinach byliśmy nad jeziorem Turawskim. Widoki nie były zbyt piękne, bo pogoda nie ta. Widok tego jeziora jednak zaskoczył nas, ponieważ, nie spodziewaliśmy się, że jest ono tak wielkie, swoją wielkością podobne do Jeziora Niegocin na Mazurach. Swoje spostrzeżenia oczywiście zarejestrowaliśmy, obiecując sobie, że wykorzystamy je w najbliższe wakacje i wyruszyliśmy do lasu. Lasy tam są przepiękne!!! Przejrzyste, czyściutkie, przeważnie sosnowe z małą domieszką drzew liściastych z bajeczną ściółką, po której stąpa się jak na deptaku. Już po kilku krokach Tomek znalazł dwa wyschnięte podgrzybki, a potem długo, długo nic. Nawet wynalazków za wiele nie było. Postanowiliśmy, więc zmienić miejsce i pojechaliśmy w stronę miejscowości Zawadzkie. Okazało się, że tam lasy są równie piękne i zajmują bardzo duży obszar. Przestaliśmy się dziwić, dlaczego w te strony przyjeżdżają na grzyby całe autokarowe wycieczki. Jednak, kiedy my spacerowaliśmy po tych pięknych borach grzybasów było jak na lekarstwo. Tu podgrzybek tam podgrzybek, bardzo rzadko. Czasami pojawił się rycerzyk czerwonozłoty no i maślaczki pod modrzewiami. Mleczaje były jakieś dziwne, zzieleniałe, zarobaczywione z pomarańczowym mleczkiem, pierwszy raz takie widzieliśmy. Trafiały się też piekące gołąbki i muchomory cytrynowe, które niestety zostały na swoim miejscu. Mimo to, powolutku uzbieraliśmy połowę koszyka świeżutkich grzybasków, które wylądowały w nadziewanej papryce. Były pyszne !!!

Wracając z dzisiejszej wycieczki oboje byliśmy zgodni co do tego, że czas rozglądać się już za boczniakami, bo na prawdziwki i inne jesienne grzybki nie ma chyba już co liczyć. Choć kto wie…
Barbra
 
Komentarzy (5) | 21.10.2007 | Drukuj | Poleć znajomemu

Napisz komentarz:

Zaloguj się by dodać komentarz.